Hiszpania idzie po Oscary!

Już 5 września poznamy hiszpańskiego kandydata do Oscarów w kategorii najlepszy film zagraniczny. Na opublikowanej przez Hiszpańską Akademię Filmową krótkiej liście branych pod uwagę tytułów znalazły się Ból i blask Pedra Almodóvara, Mientras dure la guerra Alejandra Amenábara i Buñuel en el laberinto de las tortugas Salvadora Simó.

Ból i blask, w zeszły piątek wprowadzony do polskiej dystrybucji kinowej, to najmocniejszy z trzech kandydatów. Przypomnijmy, że Pedro Almodóvar to reżyser, którego filmy były przez Hiszpanię zgłaszane do nagrody najczęściej w historii, bo aż sześciokrotnie. Pierwsze miejsce na liście reżyser dzieli z José Luisem Garci, wyprzedzając takich nestorów hiszpańskiej kinematografii jak Carlos Saura (5 nominacji) czy Luis Buñuel (2 nominacje).

Penélope Cruz w Bólu i blasku

Filmy Almodóvara zdobyły dwie nominacje Akademii dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego – w 1988 roku udało się to Kobietom na skraju załamania nerwowego, a w 1999 trzeciego w historii Oscara w tej kategorii przyniosło Hiszpanii Wszystko o mojej matce. Almodóvar otrzymał też nominację za scenariusz i Oscara za reżyserię Porozmawiaj ze mną. Tym samym jego filmy stały się najczęściej nagradzanymi w Hollywood produkcjami z Półwyspu Iberyjskiego, co na pewno nie pozostanie bez wpływu na decyzję hiszpańskiej Akademii.

Najsilniejszym kontrkandydatem Bólu i blasku będzie najprawdopodobniej Mientras dure la guerra, najnowszy Alejandra Amenábara. Reżyser także zdobył już dla Hiszpanii upragnioną amerykańską statuetkę – w 2004 roku najlepszym filmem nieanglojęzycznym zostało wyreżyserowane przez niego W stronę morza. Był to czwarty i, jak do tej pory, ostatni Oscar dla Hiszpanii. Podobnie jak Almodóvar, Amenábar także jest postacią rozpoznawalną w Hollywood, między innymi dzięki horrorowi Inni z Nicole Kidman z 2001 roku.

Karra Elejalde jako Miguel de Unamuno w Mientras dure la guerra

Film Amenábara nie ujrzał jeszcze światła dziennego, jego premiera odbędzie się dopiero za kilka dni podczas festiwalu w Toronto. Pod koniec września pojawi się też w konkursie głównym festiwalu w San Sebastián. Wiadomo już natomiast, że film opowiada o baskijskim pisarzu Miguelu de Unamuno (tej roli Karra Elejalde), prześladowanym za popieranie przewrotu z 1936 roku, który zapoczątkował wojnę domową w Hiszpanii. Trudno powiedzieć, czy tak mocno zakorzeniona w hiszpańskiej historii opowieść będzie dla filmu trampoliną czy przeszkodą w drodze po nominację – przekonamy się o tym 5 września.

Czarnym koniem wyścigu może okazać się Buñuel en el laberinto de las tortugas Salvadora Simó – świetna animacja, nagradzana między innymi na festiwalu w Maladze (najlepsza muzyka) i Międzynarodowym Festiwalu Filmów Animowanych w Annecy, jednym z najważniejszych wydarzeń poświęconych animacji na świecie (najlepsza muzyka, nagroda jury dla najlepszego filmu).

Buñuel en el laberinto de las tortugas

Film opowiada oczywiście o Luisie Buñuelu, dwukrotnie nominowanym do Oscara (!) hiszpańskim reżyserze, przygotowującym krótkometrażowy dokument Ziemia bez chleba – surrealistyczny portret Hurdów zamieszkujących niedostępne, górzyste tereny północnej Estremadury. W roku 1932, gdy powstawał film, żyli oni w skrajnej nędzy, w warunkach nieznacznie tylko różniących się od tych sprzed setek lat. Obrazy biedy pokazane w dokumencie były tak drastyczne, a jego wydźwięk tak niepoprawny politycznie, że wyświetlanie Ziemi bez chleba zostało zakazane zarówno we frankistowskiej Hiszpanii, jak i w przedwojennej Francji.

Buñuel en el laberinto de las tortugas

Simó podąża śladami Buñuela i jego ekipy, odtwarzając historię powstawania Ziemi bez chleba. Wykorzystanie animacji pozwoliło reżyserowi na nadanie filmowi surrealistycznego sznytu i zatarcie granicy pomiędzy rzeczywistością, której przyglądają się jego bohaterowie, a alternatywnym światem, w którym zdaje się żyć Buñuel. Gdyby Hiszpańska Akademia Filmowa zdecydowała się wybrać film Simó, byłby to pierwszy hiszpański animowany kandydat do Oscara. Być może jednak zeszłoroczny sukces polsko-hiszpańskiej animowanej koprodukcji Jeszcze dzień życia (nominacja do Oscara dla najlepszego filmu animowanego) przetarła szlaki dla takiej odważnej decyzji.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s