Jeden przeciw wszystkim. Życie i czasy Miguela de Unamuno

Choć najnowszy film Alejandra Amenábara „Póki trwa wojna” skupia się na dylematach jednostki, filozofa i pisarza Miguela de Unamuno, nie można w pełni zrozumieć wątpliwości targających kontrowersyjnym intelektualistą bez przyjrzenia się szerszemu kontekstowi niespokojnych czasów, w których przyszło mu żyć.

Od jednej dyktatury do drugiej – tak wygląda historia Hiszpanii początku XX wieku. W 1923 roku generał Miguel Primo de Rivera dokonuje zamachu stanu. Ówczesny król Hiszpanii Alfons XIII traci na sile, mianuje de Riverę premierem, a sam usuwa się w cień. Primo de Rivera wprowadza cenzurę i zaczyna rządzić silną ręką. W roku 1930 sytuacja gospodarcza Hiszpanii jest katastrofalna a opozycja zaczyna napierać coraz bardziej. Primo de Rivera rezygnuje ze stanowiska i wyjeżdża do Paryża, gdzie wkrótce umiera.

Kiedy dyktatura de Rivery dobiega końca, król Alfons XIII postanawia na nowo przywrócić monarchistyczny porządek w państwie. Jednak jego starania na niewiele się zdają – w wyborach samorządowych z 12 kwietnia 1931 roku partie monarchistycznej prawicy przegrywają z republikańską lewicą. Dwa dni później proklamowana zostaje II Republika Hiszpańska, a król opuszcza kraj. Władzę przejmuje rząd tymczasowy, któremu przewodzi Niceto Alcalá-Zamora. W grudniu uchwalona zostaje nowa konstytucja, która rozdziela Kościół od Państwa oraz wprowadza zasadę parlamentu izbowego. Od tej pory władza ustawodawcza należy do jednoizbowych Kortezów. Prezydentem II Republiki zostaje Niceto Alcalá-Zamora a premierem Manuel Azaña.

„Póki trwa wojna”

II Republika to dość burzliwy okres w historii Hiszpanii. Pogłębiający się kryzys gospodarczy, fala strajków i zamieszek, napięte stosunki Państwa z Kościołem, spory międzypartyjne, walka o władzę i liczne zmiany rządów powodują, że kraj pogrąża się w chaosie. Punktem zapalnym, który doprowadza do wybuchu wojny domowej jest zabójstwo przywódcy monarchistów – Calva Sotelo. W nocy z 12 na 13 lipca 1936 roku Sotelo zostaje uprowadzony przez lewicową bojówkę i zamordowany. Prawica nie pozostaje obojętna. Kilka dni później, 17 lipca 1936 roku, dochodzi do zamachu stanu. Wojna, która pochłania tysiące ofiar, kończy się zwycięstwem Francisca Franco w 1939 roku. Przez kolejne cztery dekady Hiszpania pozostanie pod reżimowymi rządami generała.

Do lipca 1936 roku powraca Alejandro Amenábar w swoim najnowszym filmie „Póki trwa wojna”. Reżyser musiał zmierzyć się z wieloma kluczowymi dla historii i filmu postaciami – Franciskiem Franco (Santi Prego) i José Millánem-Astrayem (Eduard Fernández). Franco, przywódca antyrepublikańskiego przewrotu, to człowiek ambitny, przebiegły, pragmatyczny i okrutny. Głodny władzy i zdecydowany zrobić wszystko, by ją zdobyć. Millán Astray, twórca Hiszpańskiej Legii Cudzoziemskiej i jej dewizy „Viva la muerte!” (Niech żyje śmierć!) to choleryk o nadmiernie wygórowanym ego, chełpiący się swoimi bliznami wojennymi. Wierny i oddany generałowi Franco.

Santi Prego, „Póki trwa wojna”

Jednak choć czas akcji oraz tytuł filmu mogą sugerować, że głównym bohaterem filmu będzie hiszpańska guerra civil i wojskowi przywódcy, prawda okazuje się zupełnie inna. Amenábar nie opowiada historii wojennej. Wykorzystuje wewnętrzny konflikt w Hiszpanii jako tło do sportretowania Miguela de Unamuno, wybitnego filozofa i pisarza, postaci niezwykle złożonej i do dziś bardzo kontrowersyjnej.

Latem 1936 roku dochodzi do pogorszenia i tak złej już sytuacji w Hiszpanii. Przebywający w Salamance wybitny i szanowany pisarz Miguel de Unamuno, rektor tamtejszego uniwersytetu ma dość nieudolnych działań Republiki, które doprowadziły do upadku gospodarczego i moralnego państwa. Czuje się zdradzony przez Republikę, którą kochał, a której zbrodnie budzą w nim odrazę. Postanawia więc publicznie poprzeć wojskowy zamach stanu, licząc na to, że wraz nim w kraju targanym konfliktami wreszcie zapanuje spokój. Postawa jaką przyjął Unamuno nie spodobała się republikańskiemu rządowi, który natychmiast zwolnił go z funkcji rektora. Ten jednak decyzji tej nie uznał.

Karra Elejalde, „Póki trwa wojna”

Unamuno wierzy, że działania generała Francisco Franco uzdrowią sytuację w kraju. Nie zdaje sobie jeszcze sprawy jak bardzo się myli. Tymczasem Franco rusza ze swoją kampanią przejęcia władzy w kraju. Jest to droga pełna okrucieństwa, krwi i niewinnych ofiar. Kiedy zbrodnicze działania Franco dotykają przyjaciół Unamuno: Casto Prieto, Salvador Vila oraz Federico Garcíę Lorcę wówczas pisarz zaczyna poddawać w wątpliwość dotychczasowe poglądy. Swoje rozgoryczenie i niezadowolenie z sytuacji, w której znalazła się Hiszpania demonstruje 12 października 1936 r. podczas wystąpienia na Festiwalu Rasy Hiszpańskiej w Salamance.

Miguel de Unamuno oburzony słowami profesora Maldonado, który zaatakował baskijki i kataloński nacjonalizm wygłosił przemówienie, w którym potępił idee nacjonalistów. Generała José Millana- Astraya publicznie nazwał kaleką i skrytykował jego wizję Hiszpanii. Hiszpanii budowanej na jego obraz i podobieństwo, czyli kalekiej i zależnej od innych. Generał wpadł w furię a na sali rozległy się okrzyki “Viva la muerte!” (“Niech żyje śmierć!”). Nie powstrzymało to jednak Unamuno: “Zwyciężycie dzięki brutalnej sile, a nie sile argumentów! Aby nas przekonać potrzebujecie argumentów!”. Jego słowa spotęgowały chaos i poruszenie na sali. Dalsze nawoływanie do zmiany postawy uznał za daremne i zrezygnowany zakończył przemówienie. Gdyby nie żona Franco, która obecna była na widowni, Unamuno zapewne zostałby zlinczowany za swoje przemówienie. Od tego czasu pisarz przestał udzielać się publicznie. Zmarł 2 miesiące później. Samotnie, pogrążony w rozpaczy.

Karra Elejalde i Alejandro Amenábar na planie „Póki trwa wojna”

Amenábar portretuje człowieka szalenie inteligentnego a zarazem pełnego sprzeczności. Często nieznośnego, zawsze przekonanego o swojej racji, ale skrycie delikatnego. Szanowanego i znienawidzonego. Miguel de Unamuno to postać niezwykle skomplikowana, niełatwa do pokazania na ekranie, a jego tragiczna historia nadal budzi ogromne emocje. Zwłaszcza, że Hiszpanie po dziś dzień mierzą się z konsekwencjami dyktatury generała Franco i niezabliźnionymi ranami, które po sobie pozostawiła.

Aleksandra Lewandowska

Przeczytaj też: Póki trwa wojna

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s